Kiedy wreszcie dotarliśmy do naszej groty od zamku Czartów, usłyszeliśmy dziwne dźwięki wewnątrz. Wyczuliśmy zapach Black Soul. Wbiegliśmy szybko do jaskini, w której leżało na podłodze kilka ciał demonów. Na nasz widok Yoko westchnęła z ulgą.
- Co tu się stało?! - wykrzyknęła Aulida - Yoko? Nic ci nie jest?
Zanim dziewczyna zdążyła coś powiedzieć, biały wilk, którego wcześniej nie zauważyliśmy, wystąpił krok naprzód.
- Ekchem - odchrząknął. - Ja też tutaj jestem.
- Kim jesteś i co tutaj robisz? - odezwałam się ciekawa.
- Aulida wie kim jestem i to jej wystarczy. A jestem tu, gdyż potrzebuję waszej wyroczni.
- A czy to przypadkiem nie jest próba uprowadzenia - ozwał się Danny i podszedł do wadery.
- Kochaniutki, gdyby to była próba porwania, to nie byłabym taka miła - powiedziała słodkim melodyjnym głosem.
- Miła?! Wparowujesz do naszej jaskini bez pozwolenia podczas naszej nieobecności i urządzasz nam tutaj masakrę. - Zmienił się w człowieka i zbliżył czubek miecza do gardła białego wilka.
- Naprawdę jesteś na tyle odważny by zaatakować nieuzbrojonego? A więc próbuj.
Po chwili Danny podniósł z ziemi leżący nieopodal miecz i rzucił waderze.
- Łap! - warknął. - Broń się jeśli potrafisz - powiedział opryskliwie i rzucił się na białego wilka.
Z ust Aulidy wydarł się stłumiony okrzyk. Ja i Yoko patrzyłyśmy na tą zdziwione. Nagle zaatakowana wadera wytrąciła Danny'emu miecz z ręki, a później wyrzuciła swój.
- Nie potrzebuję twojego miecza, mam dość własnej broni - powiedziała i podeszła do niego. Dalej już nic nie słyszałam z ich rozmowy.
Po chwili wadera skierowała się w stronę Alfy.
- Więc jak będzie z tą wyrocznią, Aulida? - rzekła przyglądając się swoim paznokciom.
- Kim jesteś? - ponowiłam pytanie ciekawa odpowiedzi.
Wadera westchnęła ciężko.
- Aulida? Oświecisz towarzyszy?
- Issis, alfa mrozu - powiedziała przez zęby.
- Więc jak?
- Skąd mam pewność, że nic jej się nie stanie i że do mnie wróci?
- Skąd twoja niepewność?
Zamarła w bezruchu i nie odezwała się ani słowem.
- Właśnie przed chwilą obroniłam twoją przyjaciółkę przed pewną śmiercią. Gdyby nie ja, z pewnością znaleźlibyście ją martwą razem z rozszalałą hordą demonów panoszących się po waszej jaskini. Czy to nie wystarczający argument, że jestem w stanie zadbać o jej bezpieczeństwo?
Aulida zacisnęła usta. Nikt nic nie mówił. Po chwili usłyszałam w głowie głos Danny'ego.
- Jak myślisz, można jej wierzyć?
- Nie mam pojęcia. Chyba tak... W końcu pomogła Yoko.
- Racja. O coś się dzieje!
Głos umilkł w mojej głowie, a zaraz Aulida odezwała się do Issis.
- Niech będzie - rzekła poważnie - Ile potrwa jej nieobecność?
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- No. Czyli dobiłyśmy targu. Tydzień potrwa sama podróż. Dam jej parę dni na zaaklimatyzowanie się w lodowcu. Po wypowiedzeniu przepowiedni z pewnością będzie musiała parę dni poświęcić na regenerację. Ten czas spędzi w pałacu siostry. A potem obmyślimy jak odesłać ją do domu.
- Nie da się tego jakoś skrócić?
- To najkorzystniejsza dla obydwu stron opcja.
Aulida spojrzała na nas, a my pokiwaliśmy głowami.
- Niech więc będzie, ale jeśli tylko coś jej się stanie...
- Nie mam zamiaru narażać się na wasz gniew - przerwała Aulidzie.
Yoko podeszła do nas i przytuliła bardzo mocno.
- Żegnam więc - powiedziała skłaniając się nisko - Bywajcie.
Po tych słowach wyszły z jaskini głównym wejściem.
- To było szybkie... - mruknęłam niepewnie.
- Ufasz jej, Aulida? - zapytał Danny.
- Nie za bardzo, ale pomoc wyroczni jej często potrzebna. O ile dobrze wiem, na razie tylko Yoko jest nią na tych terenach.
- Aha - powiedział chłopak i ruszył do swojego pokoju. Spojrzałam na Aulidę, która dalej stała na środku. Wzruszyłam ramiona i poszłam śladami Danny'ego. Kiedy byłam w swoim pokoju, niespodziewanie zauważyłam na kamiennej półce trzy drewaniane skrzynie. Zdjęłam jedną z nich i otworzyłam. W środku była mała buteleczka z zielonym płynem.
- A co to jest? - zapytałam siebie. Na dnie ujrzałam karteczkę. Podniosłam ją i przeczytałam: "Eliksir Wytrzymałości, daje odporność na ataki." Postanowiłam pokazać elksir Danny'emu. Kiedy przechodziłam obok pokoju Yoko, usłyszałam mnóstwo hałasów. Stanęłam w progu i ujrzałam wyrocznię.
- Jeszcze nie poszłaś? - zapytałam zdumiona.
- No tak... Nie mogę znaleźć mojej ulubionej książki. Widziałaś ją?
- Taka z czerwoną okładką?
- Tak...
- Wczoraj była w kuchni na stole - Yoko poderwała się szybko, by tam iść.
- Czekaj chwilkę, mam coś dla ciebie... - powiedziałam i wręczyłam jej, bez zastanowienia, znalezioną buteleczkę.
- Co to jest? - spytała.
- Eliksir Wytrzymałości. Gdy wypijesz co najmniej łyk, stajesz się odporna na wszelkie ataki i tak dalej...
- Jej... Dzięki - uśmiechnęła się do mnie szeroko i przytuliła. Po tym szybko wybiegła do kuchni. Wróciłam do swojego pokoju, by zajrzeć do innych skrzyń. Znów zdjęła jedną z nich i otworzyłam. Tym razem moim oczom ukazał się złoty pierścionek z małym, błękitnym diamentem w środku.
- Hmm... Ciekawe - powiedziałam i założyłam pierścionek. Postanowiłam go teraz nosić cały czas, bo mi pasował. Zajrzałam głębiej do wnętrza skrzyni i ponownie znalazłam kartkę. "Ten pierścionek, potrafi powiedzieć właścicielowi, kiedy ma wokół siebie samych przyjaciół lub wrogów." Chciałam od razu go przetestować. Pobiegłam do Danny'ego i spojrzałam na pierścionek. Nic się nie zmieniło. Już miałam wybiec z pokoju Dann'ego, gdy zatrzymał mnie jego głos.
- Ahri, co ty robisz? - spytał.
- Testuje.
- Co? - podszedł do mnie ciekawy.
- Pierścionek - Danny popatrzył na mnie zdziwiony.
- Jak można testować pierścionek? Sprawdzasz jego wytrzymałość? A może czy ktoś na niego zwróci uwagę?
- Nie - zaśmiałam się. - Sprawdzam, co on o tobie powie.
- Aha... No tak, czemu ja na to nie wpadłem? - zapytał, śmiejąc się.
- Ech, zaraz ci wyjaśnię o co chodzi, tylko pójdę najpierw do Aulidy - szybko wybiegłam z jego pokoju i skierowałam się do głównej groty. Aulidy dalej w niej była i sprzątała zabite Black Soul. Nagle kolor zmienił się na niebieski.
- Pomożesz mi? - zapytała dziewczyna, odrywając mnie od patrzenia się w diament.
- Ach, jasne! - przestałam patrzeć na pierścień i zaczęłam sprzątać. Gdy grota była już czysta, kolor diamentu zmienił się na błękitny.
- Co tam masz? - spytała Aulida, podchodząc do mnie i wskazując na pierścień.
- Znalazłam pierścionek. Potrafi zmieniać kolor - odpowiedziałam.
- Ładny - uśmiechnęła się do mnie.
- Dzięki - odwzajemniłam uśmiech. - To ja już lecę.
I szybko wróciłam do swojego pokoju, by zajrzeć do następnej skrzyni. Gdy ją otworzyłam, znalazłam wewnątrz trzy butelki. Do tego były trzy karteczki. "Eliskir Telepatii - potrafisz rozmawiać telepatycznie", "Eliskir Telekinezy - potrafisz przenosić przedmioty za pomocą myśli", "Eliskir Nieba - potrafisz latać". Spojrzałam na butelki, lecz nie było na nich żadnych oznaczeń. Wewnątrz każdej z nich płyn miał żółty kolor. Nawet gdybym chciała, któregoś z nich użyć, nie wiedziałabym, który z nich to który. Westchnęłam i odłożyłam butelki z powrotem do skrzyni. Nagle przypomniałam sobie, że miałam wyjaśnić Danny'emu moje zachowanie. Skupiłam się i teleportowałam do jego pokoju. Zaskoczony chłopak wstał i zapytał:
- Umiesz się telportować?
- Tak, ale miałam ci powiedzieć o pierścieniu.
- Ach, tak...
Usiedliśmy na łózku, a ja zaczęłam opowiadać...