środa, 1 stycznia 2014

(Wataha Eteru) od Avril

 Po rozmowie z Margo wróciłam do siebie. Pozostaje mi wymyślić jak stworzyć te konie dla Issis i tej wyroczni. Wiem! Trzeba pójść do chamber of matter.  Przeszłam się dość dłuuugim korytarzem, aż w końcu doszłam do wielkich drzwi. Były ozdobione wzorkami, co dla mnie było napisem, ale niestety inne wilki widzą je jako jakieś znaczki na drzewach. Czy to takie trudne czytać średniowiecze runy? Właśnie czy tak trudno zajrzeć do kilku ksiąg i sobie poczytać? Nie, więc czego innym się nawet zadu ruszyć nie chce i pójść na przykład do 'mła' i sobie je pożyczyć? Eh....lenie z nich i tyle. 
 Otworzyłam drzwi, zaskrzypiało tak, aż rozniosło się echem  po korytarzu. Weszłam, zamknąwszy za sobą drzwi, można było dostrzec lekkie przebłyski w powietrzu. Materia. W końcu wzięłam się do roboty. Zebrałam wokół siebie mnóstwo materii i się skupiłam na utworzeniu silnego oraz potężnego ogiera. Wymagało to dość dużo mojej energii, ale czego się nie robi dla 'uratowania świata'. Skupiłam się na utworzeniu wierzchowca, co wynosiło sporo mojego wysiłku. Po chwili skupisko materii zaczęło tworzyć jakiś konkretny kształt. Wreszcie, po minięciu tych kilku minut stał przede mną kary rumak. Stał w dumnej postawie, mięśnie miał napięte. Ładny, silny ogier. Tylko o takich śnić. Dotknęłam jego chrapy dłonią, na co z jego nozdrzy wydobyła się para. Ostatkiem sił uśmiechnęłam się do niego, po czym przewróciłam się na podłogę. Ogier wsunął lekko swój kary łeb pod moją rękę i pomógł mi wstać.
- Dziękuje. - powiedziałam na niego, a jego odpowiedzią było prychnięcie. 
 Gdy nabrałam z powrotem wystarczająco siły, zaczęłam tworzyć drugiego wierzchowca. Znów ta sama przygoda co z poprzednim tworzeniem. Tym razem ogier był śnieżnobiały. Na pewno przypadnie do gustu siostrze, pomyślałam. 
 Wyprowadziwszy je z poza pałacu, pocwałowały przez równiny do przekazanych im właścicielek. Ja natomiast wróciłam do swojej komnaty i zasnęłam głębokim snem. Mam nadzieję, że uda im się bezpiecznie przedostać przez Servię...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz