Rano, gdy się obudziłam, wyszłam zaspana z mojego pokoju. Przed sobą ujrzałam Aulidę i nową dziewczynę. Domyśliłam się, że ona teraz też należy do watahy. Szybko wróciłam do swojej groty, by się poprawić, bo nie chciałam wywrzeć złego wrażenia na nowo przybyłej. Po krótkiej chwili postanowiłam, że pójdę do jej pokoju. Przeszłam przez "przedpokój" i zajrzałam do jej pokoju. Dziewczyna właśnie zakładała niebieski naszyjnik.
-Witaj! Jestem Ahri - przedstawiłam się. Chyba ją trochę przestraszyłam, bo podskoczyła i upuściła wisiorek. Szybko rzuciłam się na podłogę, by go podnieść. Wzięłam go ostrożnie do rąk i podałam nowej, mówiąc do niej:
- Och, przepraszam. Nie chciałam Cię przestraszyć.
- Nic nie szkodzi - powiedziała, lecz nie patrzyła mi w twarz. - Ja jestem Yoko. Miło cię poznać.
- Mi ciebie też! - odpowiedziałam szybko, uśmiechając się do niej. - Ładny naszyjnik, skąd go masz?
- Był mojej mamy... - zaczęła, ale w tym samym momencie usłyszałam w myślach głos Aulidy. Powiedziała, żebyśmy się przygotowały, bo zaraz idziemy zwiedzać nasz teren.
- Świetnie! Przynajmniej są jakieś atrakcje - ucieszyłam się. Yoko popatrzyła się tylko na mnie, a po chwili spytała:
- Ty też jesteś tutaj od niedawna?
- Tak, dokładnie to od wczoraj wieczorem - powiedziałam. Dziewczyna uśmiechnęła się i zaczęła przygotowywać rzeczy.
- Nic nie bierzesz? - zapytała. Nagle przypomniałam sobie, że miałyśmy iść, więc czym prędzej pobiegłam do swojego pokoju i wzięłam picie, gdyby po drodze nie było żadnego źródełka. Zwiedzanie zajęło nam cały dzień. Kto, by pomyślał, że te tereny są tak ogromne! Dziwiłam się, jakim cudem znalazłam naszą grotę. W końcu była dobrze ukryta. Po powrocie poszłam do swojego pomieszczenia, by tam poczytać książkę. Po krótkiej chwili znudziło mi się czytanie. Potrzebowałam świeżego powietrza, więc wyszłam cichutko z groty. Na zewnątrz zamieniłam się w wilka i stałam się niewidzialna, tak na wszelki wypadek. Pobiegłam bezszelestnie na pobliską łąkę. Gdy tam dotarłam, przpomniałam sobie o tajemniczej postaci, która śledziła mnie poprzedniego dnia. Postanowiłam ją odnaleźć. Przeszłam kilka kroków w stronę lasu, lecz się zatrzymałam. W pobliżu unosił się dziwny zapach. Nagle niedaleko mnie przemknęło kilka dziwnych, dymiących się, czarnych wilków. Na początku, przestraszyłam się, ale poszłam za nimi. Po chwili dostrzegłam, że one zmierzają w kierunku ukrytej groty. Wyprzedziłam je szybko, ale bezszelestnie i wbiegłam do groty. Znów stałam się widzialna i już w postaci człowieka pobiegłam do pokoju Aulidy. Powiedziałam jej o czarnych wilkach. Dziewczyna kazała mi i Yoko wziąć miecze i po krótkiej chwili już stałyśmy zaczajone w krzakach. Aulida celnie wypuściła strzałę i trafiła w jednego z wilków. My też szybko rzuciłyśmy się na nie z naszymi mieczami. Zazwyczaj nie walczę mieczem, lecz magią, ale postanowiłam nie tracić zbyt dużo sił na rzucaniu zaklęć. Usłyszałam, jak nasza przywódczyni szepcze coś i po chwili potwory zaczynały znikać. Od razu podbiegłyśmy do Aulidy, spytać co to za stwory.
- Black Soul.
- Co?- zapytała Yoko.
- Zagubione demony, które no cóż... Nie zrozumiecie.
- No powiedz! - krzyknęłyśmy obie naraz.
- To są Opętańce!
Spojrzałyśmy na nią jak na jakąś dziwaczkę.
- To są dusze wilków, które pozostały na ziemi i z czasem straciły zmysły i po prostu zmieniły się w demony.
- Aaaa... - jęknęłyśmy
- Teraz radzę wam iść się umyć - powiedziała. My przytaknęłyśmy i poszłyśmy do groty. Odłożyłam miecz na jedną z półek i postanowiłam naprawdę wziąć prysznic. Po umyciu się, wróciłam do czytania książki. Był tak nudny fragment, że strony odwracałam za pomocą magii z moich ogonów. Tak mi się to spodobało, że odłożyłam powieść i zaczęłam podnosić wszystkie rzeczy w pokoju. W końcu doszłam do łóżka, na którym siedziałam. Spróbowałam go podnieść magią, lecz się nie udało. Zeszłam z niego i znów spróbowałam. Udało mi się je podnieść o kilka centymetrów do góry. Nagle odkryłam coś niespodziewanego. Pod łóżkiem była klapka, a gdy ją podniosłam, okazało się, że to skrytka. Weszłam tam, by zobaczyć jej pojemność. Bez problemu zmieściłyby się w niej dwa wilki lub jeden człowiek. Niespodziewanie usłyszałam czyjeś kroki. Szybko wyszłam ze skrytki, zamknęłam klapkę, a łóżko opuściłam na dół. Dokładnie w tym momencie do mojego pokoju weszła Yoko.
- Cześć, mogę ci przeszkodzić? - spytała.
- Jasne! I tak nie mam nic do roboty - ucieszyłam się na jej widok, bo trzeba mieć dobre relacje w grupie. Później przez cały czas rozmawiałyśmy o swoich zainteresowaniach. Tak upłynęła nam godzina. Zorientowałyśmy się jak już późno, więc pożegnałyśmy się i Yoko poszła do siebie. Po jej odejściu ułożyłam się wygodnie na łóżku, po czym zasnęłam. Miałam dziwny sen. Śniło mi się, że na naszą grotę napadła inna wataha, a my nie mogłyśmy się bronić. Nagle wpadłam na pomysł, by schować się w skrytce pod łóżkiem. Pobiegłyśmy do mojego pokoju, ja podniosłam łóżko, a Yoko i Aulida zamieniły się w wilki, po czym weszły do kryjówki. Zamknęłam klapkę i opuściłam łóżko. Stałam się niewidzialna i zakradłam się pod grupkę wrogów.
- Gdzie one są? - warknął jeden z wilków.
- Nie mogły uciec! Wszystkie wyjścia są zastawione - odparł drugi.
- Na pewno nie! Obszukać cały teren jeszcze raz! - zdenerwował się ten pierwszy. Wyglądał na alfę, bo był większy od wszystkich innych i cały czas się rządził. "Na szczęście są dobrze ukryte..." pomyślałam. W tym samym momencie poczułam mocne szarpnięcie i obudziłam się. Nad łóżkiem stała wystraszona Yoko.
- Szybko! Wstawaj! - krzyknęła.
- Coś się stało? - zapytałam zaspana.
- Black Soul znów zaatakowały, ale ze zdwojoną siłą! - po słowach Yoko natychmiast się poderwałam i pobiegłam w stronę wyjścia.
- Mówiłaś Aulidzie? - zapytałam w biegu.
- Tak. Powiedziała, żebym cię obudziła i szybko przyprowadziła - mówiąc to, Yoko nagle się zatrzymała i jakoś dziwnie wyglądała.
- Nic ci nie jest? - spytałam przestraszona.
- Nie, nic - opowiedziała po chwili. - Dalej, pośpieszmy się!
Kiedy wyszłyśmy na pole, ujrzałam walczącą Aulidę i mnóstwo Black Soul. Natychmiast zaczęłam rzucać w nie kulami powietrza. Po chwili nieustannej walki, poczułam mocny ból głowy. Zorientowałam się, że coś mnie uderzyło. Nie zważając na ból, dalej rzucałam zaklęciami. Lecz znów poczułam uderzenie. Stałam jeszcze przez chwilę, po czym upadłam na ziemię, tracąc przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz