niedziela, 24 listopada 2013

(Wataha Powietrza) Od Aulidy

- Oczywiście- odpowiedziałam uśmiechając  się do nowo poznanej towarzyszki. Była to kobieta z siedmioma lisimi ogonami. Muszę przyznać, że całkiem poważnie wyglądała, ale  i tak nie miałam do niej ograniczone zaufanie. Pokazałam jej grotę po czym sama poszłam do swojej spać.
Nastał piękny, ciepły poranek. Przeciągnęłam po czym poszłam do mojego prywatnego źródełka.  Obmyłam się po czym ubrałam się. Kiedy wyszłam za mojej "łazienki" wyczułam, że w powietrzu unosi się zapach  nowego wilka. Byłam zaniepokojona, a mój strach wyczuła Flow. Podeszła do mnie opierając swój pysk na moim ramieniu. Wzięłam głęboki wdech i wyszłam. Przed grotą stała młoda kobieta. Widać nie widziała mnie więc użyłam mojej zdolności podnoszenia  siłą woli. Jednak Flow stanęła mi na drodze. Widać, że sama chciała powitać gościa. Użyła swojej zdolności iluzji i spowodowała, że w okół kobiety powstały małe kolibry. Wyglądała na lekko  zdezorientowaną. Wtedy klacz dała mi znać aby ją obezwładnić. Ponownie wzięłam wdech i użyłam mojej zdolności telepatii. Starałam się zrobić poważną minę, ale świetnie wiedziałam, że to mi nie wychodzi. Wyszłam a ona patrzyła na mnie jak na jakiegoś potwora. Zaczęłam:
- Kim jesteś i czego tu szukasz?
- Nazywam się Yoko, i szukam watahy.
- To trafiłaś w świetne miejsce- powiedziałam, przy czym postawiłam kobietę na ziemię.
- Dzięki, zakładam, że jesteś alfą?
- Tak, z miłą chęcią cię przyjmę.
- Dziękuje, a może wiesz co to za kolibry, bo wiesz pojawiły się tak nagle.
- To sprawka mojej przyjaciółki Flow- powiedziałam pokazując na jednorożca.
- Aha.
- Jest do mnie przywiązany więc chce mnie chronić.
Dziewczyna przytaknęła. Zaprowadziłam ją do jej groty, a właśnie w tej samej chwili wyszła lekko zaspana Ahri. Dziewczyna była lekko zaskoczona widokiem nowej przybyszki. Ja kiwnęłam, że to nowa członkini a ona zrozumiała o co chodzi i weszła z powrotem do swojej groty.  Kiedy obie weszły do swoich "pokoi", poszłam do biblioteczki gdzie szukałam księgi z zaklęciami umysłowymi. Usiadłam przy biurku po czym zaczęłam czytać. Zaklęcia były w języku łacińskim. Całe szczęście umiem biegle ten język. Nagle mi się przypomniało, że muszę oprowadzić nowe członkinie. Wzięłam ze sobą mapę krainy i wyszłam. Myślami przekazałam im wiadomość. Po chwili obie były gotowe do "wyprawy". Kazałam Flow zostać aby pilnowała po czym poszłam przodem. Zwiedzanie zajęło nam cały dzień, na noc wróciłyśmy do jaskini. Była w sprytnym miejscu bo drzewa ją zasłaniały więc ktoś o sokolim wzorku mógłby ją tylko zauważyć.  Dałam dziewczyną po mapie po czym sama dalej wróciłam do nauki zaklęć. Nad księgą spędziłam ok. 2 godzin . Moją naukę przerwała Ahri. Powiedziała, że przed naszą grotą kręci się kilka dziwnych dymiących się czarnych wilków. O nie, znowu Black Souls...
Powiedziałam jej, żeby obie z Yoko przygotowały sobie miecze. Ja wzięłam łuk. Stałyśmy zaczajone w krzakach. Ja strzeliłam w jednego centralnie w głowę.  Zazwyczaj nie walczę ale jeśli chodzi o więcej niż jedno życie muszę.  Jego kompani nas zauważyli i ruszyli w naszą stronę. Powiedziałam im żeby postarały się ich nie dotknąć bo to są demony. One przytaknęły a ja mówiłam zaklęcia odsyłające. Po chwili potwory zniknęły  a obie do mnie podbiegły zmachane i Ahri powiedziała:
- Co to za stwory?
- Black Soul.
- Co?- zapytała Yoko.
- Zagubione demony, które no cóż..... nie zrozumiecie.
- No powiedz!- krzyknęły obie naraz.
- To są Opętańce!
Obie spojrzały na mnie jak na jaką dziwaczkę.
- To są dusze wilków, które pozostały na ziemi i z czasem straciły zmysły i po prostu zmieniły się w demony.
- Aaaa.....- obie jęknęły.
- Teraz radzę wam iść się umyć- powiedziałam zaciskając zęby.
Przytaknęły. Ja usiadłam na kamieniu po czym zapatrzyłam się w zachód słońca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz