Szedłem przed siebie najszybciej jak się dało. Postanowiłem odejść z mojego aktualnego miescja zamieszkania. Chciałem czegoś nowego, a tu było codziennie takie samo. Po za tym byłem tutaj sam, więc nikt za mną nie płakał. Nigdy nie chciałem dołączyć do watahy, bo nie tolerowałem tamtejszych reguł. Teraz przejrzałem na oczy i postanowiłem, że do jakiejś dołączę. Albo stworzę własną. Każdy musiałby mnie szanować, a ja rządziłbym wszystkimi. Wiedziałem jednak, że bycie alfą nie jest takie proste. Trzeba dźwigać cały ciężar, odpowiada się za każdy błąd. Czyli stworzenie watahy odpada. Zostało, więc znalezienie innej. Wygląda na proste zadanie, ale kiedy zamierzasz je wykonać, zaraz okazuje się, że jest trudniejsze, niż się wydawało. Szedłem, żegnając stare miejsca, znajome drzewa i krzewy. Po upływie godziny nareszcie wyszedłem poza znany mi obszar. Teraz wszystko zależało od mojej intuicji. Skierowałem się na północ. Postanowiłem przyszpieszyć, więc zamieniłem się w wilka i pobiegłem przed siebie. Po chwili ujrzałem przed sobą wzgórze. Nie było zbyt duże, więc z ciekawości postanowiłem je obejść. Jak się okazało, górka nie była, aż taka mała. Trochę się zmęczyłem, ale kiedy w końcu udało mi się ją całą okrążyć, spostrzegłem za drzewem ledwo widoczne wejście. Podszedłem bliżej, by zajrzeć do jaskini. Po krótkiej chwili usłyszałem czyjeś wołanie.
- Ahri! Ahri! Gdzie jesteś? - po głosie można było odróżnić dziewczynę. Po kilku minutach nawoływania ustały, jednak zaraz rozpoczęła się rozmowa. Postanowiłem, że dopiero za chwilkę wejdę do środka. W tym czasie obmyślałem, co powiem tamtym osobom. Gdy cały plan miałem w głowie, powoli wkroczyłem do groty. Zajrzałem do pierwszego pokoju, lecz nikogo tam nie było, w nastepnym też nic. W kolejnym pomieszczeniu zauważyłem przy małej biblioteczce białowłosą dziewczynę. Żeby zrobić na niej dobre wrażenie oparłem się o ścianę i przybrałem przypadkową pozę. Gdy dziewczyna się odwróciła, myślałem, że się przestraszy na mój widok, lecz ona patrzyła na książkę w ręcę. Poczekałem chwilę, aż w końcu podniesie wzrok, ale ona się uparła i nie spojrzała na mnie. Przeszła powoli kilka kroków. "Zaraz na mnie wpadnie i dopiero wtedy się dowie, że nie jest sama" pomyślałem. Po krótkiej chwili, tak jak przewidziałem, dziewczyna weszła we mnie.
Ku mojemu zdziwieniu nie spojrzała w górę.
- Miałaś nie wychodzić z łóżka. Nie możesz ciągle uciekać - powiedziała ślicznym głosem. Postanowiłem rzucić coś takiego, by w końcu mnie zobaczyła.
- Już więcej od ciebie nie ucieknę - odparłem z uśmiechem. Dziewczyna przestraszyła się, gdy mnie ujrzała. Jednak dopiero po chwili odsunęła się i zapytała:
- Kim jesteś? - zaśmiałem się, bo zrobiła bardzo poważną minę. Uspokoiłem się trochę, po czym odpowiedziałem.
- Nie martw się, nie zrobię ci krzywdy. Jestem Danny - uśmiechnąłem się do niej. Dopiero teraz zobaczyłem, jaka ona ładna. Jej biało niebieskie włosy leżały bezwładnie na ramionach, a błękitne oczy spoglądały na mnie z lekkim niepokojem.
- Witaj, jestem Yoko - odpowiedziała dalej nieufnie. Postanowiłem ją trochę ośmielić, więc zagrałem dżentelmena. Ująłem jej dłoń i pocałowałem lekko.
- Miło mi cię poznać - ukłoniłem się lekko. Niespodziewanie usłyszałem stłumiony chichot.
- Ahri, jesteś tu? - spytała Yoko i odwróciła się w kierunku, z którego dobiegał śmiech. Nikt tam nie stał.
- Jest tutaj ktoś jeszcze? - zapytałem.
- Ja jestem - odpowiedział dziewczęcy głos.
- Nie wygłupiaj się! - warknęła Yoko. Po chwili z pokoju obok wyszła czarnowłosa dziewczyna.
- Hej, Danny - powiedziała trochę nieśmiało.
- Cześć - odparłem, uśmiechając się do niej. - Ty zapewne jesteś Ahri.
- Tak, to ja... - odwzajemniła mi uśmiech. Staliśmy wpatrzeni w siebie, aż do następnego pytania Yoko.
- Jak nas znalazłeś? - spytała.
- Ach, to było proste - odparłem, a one patrzyły na mnie zdumione. - Mówiłyście tak głośno, że nie dało się was nie słyszeć.
Spojrzały na siebie, a po ich twarzach można było odczytać niedowierzanie.
- Mieszkacie tu? - zapytałem głupio, tylko by zmienić temat. Ahri skinęła głową i już otworzyła usta, by coś powiedzieć, gdy Yoko szybko jej przerwała:
- Wybacz nam na chwilę, Danny, ale muszę koniecznie pomówić z Ahri - uśmiechnęła się do mnie przepraszająco, po czym zaciągnęła dziewczynę kilka metrów ode mnie. Szeptały do siebie, a ja się dziwnie czułem, bo co chwila słyszałem swoje imię. Wreszcie Skończyły i podeszły do mnie z uśmiechem na twarzy.
- A ty się zgubiłeś? - zaczęła powoli Yoko.
- Szczerze mowiąc to nie... - odparłem zgodnie z prawdą.
- To jak się tu znalazłeś? - zapytała zaciekawiona Ahri. Opowiedziałem im, jak odszedłem z mojego domu, a one dziwiły się, że przyszło mi to z taką łatwością.
- A chciałbyś tu zamieszkać? - spytala Yoko, a Ahri dziwnie na nią popatrzyła.
- Hmm... No gdybym mógł, to pewnie bym tu został - usmiechnąłem się do nich niepewnie. Dziewczyny zastanawiały się chwilę, aż w końcu czarnowłosa powiedziała:
- To zobaczymy dopiero, gdy przyjdzie Aulida, nasza alfa.
- A w tym czasie może opowiesz jeszcze coś o sobie? - wtrąciła szybko Yoko.
- No mogę... - i zacząłem im opowiadać. Później one opowiadały o sobie i tak czekaliśmy, aż do powrotu tajemniczej Aulidy...
świetne, pisz jak najwięcej :D
OdpowiedzUsuń