niedziela, 24 listopada 2013

(Wataha Burzy) od Waverly

Szum rzeki w całości ogarnął mój umysł. Owszem, zdarza mi się być odprężoną. Zazwyczaj ten błogi stan trwa zaledwie kilka minut, więc staram się go wykorzystać jak najdłużej.
-Wiesz co ja o tym myślę?
"I po spokoju" westchnęłam w myślach. Otworzyłam oczy a jasność dnia przyprawiła mnie o ból.
-Nie wiem, ale chętnie się dowiem - odparłam sarkastycznie.
-Uważam, że dołączenie do tej dwójki to najgorsza z rzeczy, którą mogłaś teraz zrobić - powiedziała Weslee, wykręcając przy tym swój mokry ogon.
-I nie mogłaś zaczekać z tym, aż wrócę na brzeg? Nie wyglądasz na zadowoloną z faktu, iż pomoczyłaś futerko.
-Przynajmniej dobrze, że tym razem usadowiłaś się na większym kamieniu- odpowiedział Locotik wylewając wodę ze swych ogromnych uszu.-Wave, ja nie zartuje.
W oczach Weslee było widać troskę i przestrach. Czyżby małej kulce futra zależało na mnie bardziej niż można się było spodziewać? Poklepałam się po kolanie, dając znak, iż może na nim usiąść. Zwinna bestyjka bez wahania (a może bojąc się, że zmienię zdanie) wskoczyła na moją nogę, a następnie wspięła się na kark i opatuliła mą szyję niczym puszysty szalik. Będąc pewna, iż Wes dobrze się trzyma, wróciłam na brzeg, uważając aby żadna z wyskakujących ryb mnie nie przewróciła. Na lądzie wysuszyłam nogawki. Słońce ogrzewało moje nagie stopy, gdy usłyszałam szmer. Odruchowo przemieniłam się w wilka. Z krzewów wyszedł Akatsuki.
-Tutaj jesteś! Znalazłem coś cie...- nie dokończył, wybuchając śmiechem.
Poirytowana, zaczekałam aż jego nadmiar radości w końcu uleci.
-Co cię tak rozbawiło, jeśli mogę spytać?
-Twój nowy image-odpowiedział, ocierając łzy.
Zrobiłam zdziwioną minę a wtedy on wskazał na Weslee.
-Coś ty zabiła na ten szalik? Wygląda jak puszysty dywan!- w tej samej chwili "puszysty dywan" opuścił moją szyję, aby zamieszkać na twarzy Akatsuki'ego. Wilk wylądował na grzbiecie.
-Radziłabym to odszczekać- podpowiedziałam z szyderczym uśmieszkiem.
-Dobra, dobra! -odkrzyknął, próbując strącić Locotik'a z głowy-Przepraszam!
Z trudem odciągnęłam rozwścieczoną Wes od lica Alfy.
-Jesteś pewna, że nie ma wścieklizny?-zapytał, oceniając powagę obrażeń.
-Kto to wie...-uśmiechnęłam się w duchu na widok przerażonej twarzy Akatsuki'ego-Chciałeś czegoś ode mnie?
 -Tag. Niedaleko stąd znalazłem pewną sporą grotę...
-W takim razie prowadź-odparłam, przechodząc obok.
Kilka minut razem z Akatsuki'm biegliśmy w kierunku, który wyznaczał. Byłam zadowolona, iż trzymał się na dystans. Weslee potrafi wywalczyć to, co do niej "należy".

1 komentarz: