Siedziałam przy ognisku ogrzewając się. Popatrzyłam w niebo jak gwiazdy błyszczą. Niestety dzisiejszej nocy będę musiała to oglądać ale oczami bestii. Wyjęłam z torby suchy prowiant i sakwę wody. Zaczęłam nieśmiało gryźć po czym popijałam. Dlaczego jestem alfą? Przecież z moim drugim wcieleniem będę miała utrudnione zadanie. Nagle w mojej głowie pojawiły się impulsy ostrzegawcze. "What?!". Po chwili ujrzałam wizję. Przedstawiała moich członków i jakiegoś potwora... o nie to Czart! On ściga wiedźmy ale kto go wysłał? Nieważne muszę ich uratować.... ale za 5 minut jest pełnia. I teraz mam to głupie uczucie rozdarcia: ważniejsza tajemnica czy życie moich podopiecznych? Usiadłam na pieńku gdzie po policzku spłynęły mi gorące łzy. " KONIEC! JEŚLI CHCE WIEDŹMĘ TO JĄ DOSTANIE!". Po tym poczułam, że ona wychodzi ze mnie i bierze nade mną kontrolę ale mogłam kontrolować ciało i zaklęcia. Dziwne..... bo zazwyczaj ona mnie pokonuje ale po chwili usłyszałam jej głos w głowie:
~ Pozwoliłam Ci zawładnąć bo widzę, że ci na nich zależy..
Oniemiałam bo nigdy nie miała uczuć albo inaczej: nie wyrażała ich. Poczułam ogromny przypływ sił magicznej. Zmieniłam się w wilka po czym mnie nie rozpoznają i ruszyłam za instynktem. Po dziesięciu minutach w oddali widziałam jak ten dziwak trzyma Ahri a Danny gdzieś go prowadzi. Zaczaiłam się w krzakach i czekałam na odpowiedni moment. Wysłałam do nich wiadomości aby go sprowadzili nad strumyk. Oni odebrali to i poszli tam gdzie chciałam. Tak jak myślałam potwór zapadł się. Po czym natychmiast skoczyłam mu na łeb łapiąc go za oko. Potwór wypuścił dziewczynę. Po chwili kazałam im uciekać ale wtedy on z całej siły mnie drapną w lewy bok. Upadłam jęcząc z bólu. Danny chciał podejść ale siłą woli wszystkich postawiłam w krzakach. Na potworze użyłam mojej specjalnej zdolności promieni księżyca. Oślepiło go po czym spadł do kanionu gdzie były ostre skały i to był obrzydliwy widok. Moi podopieczni chcieli podejść ale ja ich uśpiłam po czym ledwo co idąc odeszłam do lasu. Widziałam, ze krew się za mną ciągnęła. Ułożyłam się w krzakach nie zmieniając postaci. Leżałam próbując usnąć. Teraz wiedziałam,że przynajmniej nie dowiedzą się kim byłam naprawdę. Na całe szczęście śmierć mi nie groziła tylko muszę długo odpoczywać ale nie wrócę do groty. Usnęłam twardym i głębokim snem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz