Cały teren był czysty. Nie zauważyłam, żeby ktoś nie proszony kręcił się po moim terenie. Z mojej kieszeni wypadła bardzo stary dziennik. Opisywałam w nim moje sztuczki związane z egzorcyzmem oraz.... Magię Nocy. Moim żywiołem jest powietrze ale od urodzenia jakoś potrafię kierować nocą i ogólnie wszystkim co z nią zawiązane. Zaczęłam to czytać ale przypomniało mi się, że muszę skontrolować Ahri jak się czuje po "opętaniu". Black Soul za każdym razem atakują coraz z większą siłą, a niedługo będę musiała użyć mojego drugiego wcielenia. Wstydzę się go ale nic na to nie poradzę.
Wsiadłam na Flow i skierowałam się w stronę jaskini. W powietrzu unosił się zapach innego wilka, ale nie czułam od niego zagrożenia. Dojechałam do jaskini a w niej zauważyłam Yoko, Ahri i jakiegoś basiora. Czyżby nowy chętny do dołączenia? Nie wiem ale muszę go poznać. Weszłam do jaskini trzymając jednorożca za pysk. Dziewczyną kazałam iść do swoich pokoi, a przybysza poprosiłam aby ze mną poszedł. Wyszliśmy a ja zaczęłam:
- Jak Ci na imię?
- Danny, a ty zapewne Aulida?
- Tak, zgaduje, że chcesz do nas dołączyć?
- No chciałbym ale decyzja należy do Ciebie.
- Ja się zgodzę ale musisz o czymś wiedzieć... na naszym terenie można by powiedzieć, że rozgrywa się wojna.
- Z kim, bo muszę wiedzieć za kim mamy do czynienia.
- Z demonami, ale nie byle jakimi.
- Jak to?
- Potrafią zadać cios poprzez umysł, o czym przekonała się twoja koleżanka Ahri.
Milczał. Nie dziwię się mu bo sama jeszcze niedawno myślałam, że tej umiejętności nie może posiadać byle jaki demon. Tak czy siak mogło to wpłynąć na jego decyzje ale chłopak musiał wiedzieć co go czeka jak do nas dołączy. Chyba ta ponowna walka obudziła "dawną mnie". Na jego twarzy można było zaobserwować niezdecydowanie. Po jakiś pięciu minutach namysłów powiedział:
- Po mimo tego chcę do was należeć- powiedział lekko uśmiechając się.
- To dobrze a teraz wracajmy bo pomyślą, że zaginęliśmy- powiedziałam uśmiechając się po czym zmieniłam się w wilka.
Oboje po 10 minutach byliśmy już pod jaskinią. Ahri i Yoko do nas wyszły a ja poprosiłam dziewczynę z ogonami aby ze mną poszła. Kazałam jej usiąść na łóżku a ona powiedziała:
- Wiem co mi się stało.
- To dobrze, że masz pojęcie co Ciebie czeka kiedy jesteś nieuważna w walce z demonami.
- Od kiedy jesteś taka "pewniejsza"?
- Wiesz, jeśli wraca coś do Ciebie przez co musiałaś być potworem trzeba zmienić nastawienie.
- Co?!
- Posłuchaj- powiedziałam łapiąc ją za ramiona- mogę Ci coś zdradzić?
- Naturalnie.
- Bo wiesz, ja nie zawsze byłam taka miła- powiedziałam przełykając ślinę- ja mam dwie postacie.
- No tak, wilczą i ludzką.
- Nie, nie raz jestem sobą a kiedy indziej Księżycową Wiedźmą..
- Czym?!
- To demon, który odbiera Ci władzę nad myślami i ciałem.
- Czyli ty jesteś w połowie wilkiem a w połowie demonem?
- Tak to można odebrać.
- To może powiemy o tym reszcie?
- Nie!
- Chcę, żebyś ty tylko o tym wiedziała nikt więcej, obdarzam cię moim całkowitym zaufaniem.
- Dobra, nikomu nie pisnę ani słówka, czy jest coś jeszcze o czym powinnam wiedzieć?
- Tak, mój żywioł jest podzielony na Nocny i Powietrzny.
- Chwila to dlatego co noc patrzyłaś się w księżyc?
- Tak, zastanawiałam się jaką fazę ma przyjąć księżyc ale to nieważne.
- Nie wiedziałam, że nasza alfa ma aż tak skomplikowane życie.
- Bywało gorzej, ale teraz zmieńmy temat.
- Okey.
- Jesteś już w pełni sił i możesz walczyć ale radzę jeszcze się nie przemęczaj zbyt dużo.
- Dobra to ja już pójdę i nie martw się nikomu nie powiem.
Uwierzyłam jej na słowo, bo nie wiem jak mogli by to zaakceptować pozostali. Usiadłam w fotelu i zaczęłam rozmyślać jak się skutecznie uporać ze Black Soul. Zaczęłam grzebać w księgach ze znaczkiem czarnej magii. Nic tam nie znalazłam ale dowiedziałam się jak uchronić moich członków przed opętaniem. Muszą mieć naszyjniki wykonane ze księżycowego pyłu. Na całe szczęście miałam jego zapas u siebie w biurku. Wyjęłam woreczek. Znalazłam jakieś stare łańcuszki. Będą idealne. Zaczęłam wymawiać zaklęcia, które powodowały, że proszek przyjmuje kształt księżycowego sierpa. Wykonałam takich kilkanaście na wszelki wypadek gdyby doszło paru nowych członków. Wzięłam trzy i telepatycznie kazałam wszystkim wyjść z pokoi i wyjść do głównego korytarza. Pierwsza przyszła Ahri a tuż po niej Yoko i Danny. Dałam im naszyjniki a Yoko zapytała:
- Są jako prezent powitalny?
- Nie, mają was chronić przed tym co spotkało waszą towarzyszkę- Ahri.
- Czyli jednym słowem, opętaniem?
- Tak.
Każdy założył wisiorek po czym poszedł w swoją stronę. Ja poszłam do siebie po czym zaczęłam czytać o magii księżyca.
Po jakiejś godzinie do mojego pokoju wszedł Danny. Widać miał jakąś sprawę więc od razu dałam mu znak, że może śmiało mówić.
- Czy te wszystkie demony, opętania itp. nie powinny zdarzać się na terenie Watahy Mroku?
- Nie wiem ale na razie jest spokój i to powinno nam wystarczyć.
- No tak ale...- przerwałam mu
- A zapomniałam Ci dać mapę krainy- powiedziałam wyjmując z szafki mapę- proszę.
- Dzięki, ale...- Ponownie mu przerwałam.
- Nie mamy wpływu na co robią te stworzenia, powinniśmy cieszyć się tym, że nie ma ich więcej.
- No w sumie masz racje, to ja już pójdę i jeszcze raz dzięki za mapę.
- Proszę.
Chyba pora żeby ich przygotować na walkę z tymi stworzeniami. Usiadłam na łóżku po czym postanowiłam, że jutro ich oświecę na temat tego całego szajsu, który tu zapanował. Wysłałam im wiadomość telepatycznie:
~" Jutro o 7:00 rano przed jaskinią, NIE SPÓŹNIĆ SIĘ!".
Po wysłaniu położyłam się na łóżku po czym szybko zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz