sobota, 21 grudnia 2013

(Wataha Powietrza) Od Aulidy

Obudziłam się późnym rankiem. Niby słońce świeciło, ale i tak było mi cholernie zimno. To pewnie przez moją ranę.  Byłam w postaci wilka ale po chwili zmieniłam się w człowieka. Łapiąc się za lewy bok powoli wlokłam się do jaskini. Oby się nie domyślili kim jestem. Po jakiejś godzinie dotarłam do groty. Panowała tam istna pustka. W grocie wyczułam znajomą mi woń Yoko, reszty nie czułam. Nie oglądając się chciałam jak najszybciej opatrzyć ranę i poszukać zaginionych. Przez moją nieuwagę wpakowałam się na białowłosą.
Ona ze zdziwieniem się na mnie wpatrywała. Po chwili spostrzegła moją zabarwioną na czerwoną chustę. Po chwili ona zapytała:
- Co ci się stało?!
- Wypadek przy pracy...
- Taa jasne, chwila, to ten sam bok co dostał tamten wilk!
- Tak to ja nim byłam.
- Dlaczego nie chciałaś naszej pomocy?! Mogłaś zginąć!
- Ważne,że wy jesteście cali a tak apropo, gdzie reszta?
- Danny wrócił ze mną a Ahri zniknęła już wcześniej.
- Co?! Dobra zaraz się tym zajmę ale najpierw opatrzę se ranę.
Wadera przytaknęła, po czym poszła za mną. Weszłam do pokoju po czym podeszłam do stolika nocnego i wyjęłam z niego maść i bandaż. Wykonałam opatrunek po czym przycisnęłam do rany i zabandażowałam. Z szafy wyciągnęłam pierwszą z brzega. Zapakowałam prowiant, mikstury wszelkiego gatunku oraz sakwy z wodą. Miałam już wychodzić i wtedy Yoko mnie zaczepiła:
- Mogę iść z Tobą?
- Nie, zostań tutaj na wypadek gdyby wrócili, Flow z tobą zostanie.
- Dobrze...
Wybiegłam z jaskini. Nie mogłam jednak za bardzo się przemęczać bo rana nadal nie była zagojona. W moim stanie to powinno się leżeć w łóżku i dużo odpoczywać. Ja jednak nie mogę leżeć spokojnie wiedząc, że gdzieś tam moi przyjaciele są zagrożeni. Ja ich w to wciągnęłam to ja ich z tego wykaraskam. Po chwili zrozumiałam,że nie mam zielonego pojęcia gdzie ich szukać. Postanowiłam wysłać wiadomość do jednego z poszukiwanych. Odpowiedziała dziewczyna. Niewyraźnie podała mi współrzędne i  kto ją porwał. A niech to ! Im się to chyba nigdy nie znudzi. Po pół dnia wędrówki doszłam do czarciego zamku. Teraz trzeba się tam dostać. Udało mi się tam wślizgnąć niezauważonej. Odnalazłam związana Ahri. Rozwiązałam ją a ona od razu zauważyła mój bok. No kurde czy on jest aż tak widoczny najwyraźniej tak:
- To ty byłaś tą wilczycą! Ale wyglądałaś nieco inaczej...
- Wiem bo byłam pod postacią demona ale oddała mi władzę nad ciałem.
- To świetnie teraz pora odnaleźć Danny'iego bo widziałam jak go gdzieś brali.
Obie zgodne pobiegłyśmy poszukać chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz